
W dniach 1-5 maja 23 polskich pilotów motoparalotni rywalizowało w X Motoparalotniowych Mistrzostw Świata w Tajlandii w kategoriach: Klasa PF1 (start z nóg), Klasa PL1 (start z wózka), Klasa PL2 (załoga dwuosobowa, start z wózka).
Lotnisko, z którego startowali zawodnicy, położone jest na dnie jeziora, które o tej porze roku jest częściowo przeschnięte. Jednak po opadach deszczu pojawiało się bardzo dużo błota. Najlepiej zawodnicy mogli się o tym przekonać 3 maja, kiedy to przyszła burza z obfitymi opadami deszczu. To była długa i wyczerpująca walka dla pilotów, a konkurencje ciekawe i wymagające. Podczas pięciu dni udało się rozegrać 8 konkurencji. Teraz czas na podsumowanie zawodów.
Na Mistzrostwach w Tajlandii polscy piloci zdobyli aż 6 medali: cztery złote, jeden srebrny i jeden brązowy.
Wojtek Bógdał, który startował w klasie PL1, został indywidualnym Mistrzem świata. Drugie miejsce zajął Boris Tysebaertw (Francja), a trzecie Sergei Mikheev (Rosja). W tej klasie Polacy zdobyli też drużynowe Mistrzostwo Świata.
Najważniejszy jest jednak tytuł Mistrzów świata i złoty medal w klasyfikacji narodów.
Gratulacje dla polskich zawodników !
Przeczytajcie jak podsumował rywalizację w Tajlandji Mistrz świata Wojtek Bógdał:
„Jak dotąd była to najmocniej i najliczniej obsadzona impreza w jakiej uczestniczyłem.
Na początku, z pomocą tajlandzkich mechaników, pokonałem problemy ze sprzętem, który po wyjęciu z kontenera nie nadawał się do lotu. W pierwszej konkurencji, przez niespodziewany kontakt z tyczką, połamałem śmigło. Dzięki szybkiej pomocy Krzysztof Romicki, który pożyczył mi swoje śmigło, mogłem wrócić do rywalizacji i dokończyć zadanie. Cały czas zmagaliśmy się z trudnymi warunkami klimatycznymi. Nam jako zawodnikom ciężko było funkcjonować i zachować formę w strasznym upale. Organizatorzy starali się rozgrywać konkurencje w jak najbardziej sprawiedliwych i bezpiecznych warunkach, lecz nie zawsze było to możliwe. Sprzęt sprawował się zupełnie inaczej niż w Polsce, miał mniejszy zasięg, inne spalanie, a finalnie, podczas widokowego lotu po zakończonych zawodach silnik wyzionął ducha.
Jednak całą tę walkę wygrałem. Doleciałem szczęśliwie do końca i to w suchych spodniach. Do ostatniej konkurencji prowadziłem kilkunastoma punktami przewagi. W ostatnim zadaniu zostałem wyprzedzony przez rywala zaledwie jednym punktem. Niestety sprzęt skonfigurowany pod techniczne i slalomowe zadania nie sprzyjał zrobieniu dobrego wyniku w ekonomii… W niedzielę, po rozpatrzeniu przez organizatorów wszystkich formalnych zażaleń dotyczących wyników, zadecydowano o anulowaniu tasku nr 7. Przyczyną tego było niejasne przedstawienie zasad dotyczących wykonania zadania na briefingu i różna ich interpretacja przez zawodników, przez co nie było możliwe ustalenie sprawiedliwej dla każdego punktacji. To spowodowało, że wróciłem na pierwsze miejsce.